poniedziałek, 10 lutego 2014

CAŁA PRAWDA O IRANIE

Blog przeszedł chrzest bojowy, to znaczy dostał pierwszy krytyczny komentarz. I świetnie, o odbrązawianie i dyskusję tu przecież chodzi. Zarzut dotyczy lukrowania wizerunku Iranu. Nie mogę powiedzieć, że mnie zaskoczył, raczej czekałam nań od pewnego czasu. Zazdroszczę wszystkim, którzy wiedzą jaki jest Iran naprawdę. Otóż ja niestety nie znam całej prawdy o Iranie, dysponuję tylko faktami i obserwacjami, pewnie nieco liczniejszymi niż średnia statystyczna, które jednak zadziornie nie chcą się układać w koherentny obraz do opisania w dwóch zdaniach. Skłonna byłam nawet uznać, że zjawisko jest złożone i zaniechać poszukiwań jedynej dobrej odpowiedzi.


Sziraz. Fot. KR
Bo niestety z tym Iranem ciągle jest problem. Kolebka cywilizacji, która tak się wyzbyła pamięci historycznej, że dopiero wydobywa swoje dzieje z mroków mitu. Republika islamska, od momentu proklamowania której zaczęła się na dobre sekularyzacja mas społeczeństwa. Potentat naftowy, który zmaga się z biedą. Patriarchat, w którym kobiety miewają więcej do powiedzenia niż mężczyźni. Po rewolucji kobiety straciły wszelkie prawa, ale realnie średnia krajowa ich możliwości społecznych jest kompletnie nieporównywalna z tymi przed rewolucją (o tyle lepsza, nie gorsza). Państwo zabrania więcej, społeczeństwo przez to państwo kontrolowane na każdym kroku otwiera się, unowocześnia i ogranicza swoją kontrolę nad jednostką. Czego się trzymać? Dziś wolno, jutro nie wolno. Jednemu wolno, drugiemu nie. Nigdy nie wiadomo gdzie są granice.

Przykłady można mnożyć. Sytuacja dzieci też ich nastręcza: rozpuszczane do granic niemożliwości póki nie pójdą do szkoły trafiają do koszar w wieku siedmiu lat. Żyją w schizofrenii - w domowym i wirtualnym świecie pozostają coraz częściej sobą, w szkole muszą się mieścić w ciasnych ramach. Życie takie jak "Mikołajka" nie jest nietypowe. Irańczycy nie są ludożercami. Przeciwnie - lubią dzieci i lubią się bawić. Oczywiście zdarzają się sadyści a ujawnianie przemocy domowej stanowi tabu. Czy to czasem nie w Wielkiej Brytanii cywilizowana polska para nie tak dawno zagłodziła na śmierć dziecko, a szkoła nic nie zauważyła? To może jednak straszne paradoksy zdarzają się i poza Iranem?

Sprawa poruszona w komentarzu do poprzedniego tekstu: egzekucje. Tak się składa, że jestem zapaloną przeciwniczką kary śmierci. Ale zdaje się, że to mnie nie plasuje w zdecydowanej większości rodaków? Ciarki mnie przechodzą, kiedy oglądam filmy o amerykańskim "folklorze" związanym z egzekucjami. Was też? Czy w takim razie uznamy, że Stany Zjednoczone to samo zło? Kiedy brodaci panowie ferują takie wyroki na ogół nie cieszy się to wśród nas popularnością. A w Stanach przynajmniej władzę sprawuje demokratycznie wybierany rząd. W Iranie, przypominam, nie całkiem tak to wygląda. 

Bilans jest koszmarny - od czasu dojścia Ruhaniego do władzy liczba egzekucji wzrosła (w ciągu tych paru miesięcy stracono 300 osób). Ilekroć Iran ustępuje na arenie międzynarodowej wymiar sprawiedliwości będący w rękach twardogłowych pokazuje swoją siłę wieszając więźniów sumienia. Po ostatniej wizycie prezydenta Ruhaniego w Chuzestanie i obietnicach większych swobód dla tamtejszej mniejszości arabskiej radykałowie odpowiedzieli egzekucją Hosejna Szabaniego, irańskiego-arabskiego poety i aktywisty praw człowieka.

W czasie pewnej debaty na temat Iranu przedstawicielka Amnesty International powiedziała mi, że choćby prześladowania dotyczyły jednej osoby, nie wolno się na nie godzić. Tak jakbym nie wiedziała. Ale co mamy do zaproponowania? Rewolucję na wzór egipski czy wojnę, która doprowadziła do anihilacji Iraku, o którym mówiono, że po to pisze się w świecie arabskim książki, żeby tam trafiały? Negocjacje z Iranem wielokrotnie poświęcano dla doraźnych zysków politycznych. Dopiero teraz, po wstępnym porozumieniu pani Ashton zaproponowała, żeby włączyć kwestię praw człowieka do rozmów. I Iran wstępnie się zgodził. Pytanie na ile Zachodowi rzeczywiście zależy na rozwiązaniu tej kwestii. Jestem sceptyczna. Podjęto te negocjacje dlatego, prezydent Ruhani trochę tylko przesadził w Davos mówiąc, że Iran w ciągu trzydziestu lat będzie jedną z dziesięciu największych gospodarek świata. Iran ma wielki, niewykorzystany potencjał, o czym wszyscy wiedzą - także minister Piechociński wybiera się na wiosnę do Iranu z delegacją polskich biznesmenów. Gdzie jeszcze jest olbrzymi, stabilny kraj o niezaspokojonych, ale już rozbudzonych potrzebach konsumenckich i do tego z ropą naftową?

Udział dzieci w egzekucjach to osobny problem. Dość złożony. Inaugurując blog starałam się zwracać uwagę na szczególną emocjonalność Irańczyków. Na to, że przeżywają swoje uczucia gorąco, by szybko się z nich otrząsnąć. Dotyczy to różnych zbiorowych rytuałów, których nie szczędzi się i dzieciom. Ten temat wymaga więcej miejsca i na pewno się pojawi. Nie po to prowadzę blog, żeby mieć się gdzie ukryć przed drażliwymi pytaniami. 

A teraz, Drogi Czytelniku, zamknij oczy i pomyśl, że chcesz przedstawić komuś prawdę o Polsce. Pokazujesz mu zatem naszych narodowców. Powiedziałeś całą prawdę i Twój rozmówca poznał ten kraj? Ja wiem, że u nas oczywiście jest fatalnie, ale może nie aż tak. W Iranie też nie. Nie aż tak. Dla przyszłego kształtu Iranu najważniejsze jest teraz to, co się dzieje na dole. Nie są to zresztą moje słowa, to samo mówi pokojowa noblistka, Szirin Ebadi. Jej zdaniem Irańczycy muszą się nauczyć postaw obywatelskich, współdziałania. Za tym przyjdzie zmiana. Możemy ich jeszcze zbombardować, to im na pewno bardzo pomoże.


Wyborcy Hasana Ruhaniego. Zdjęcie świetnie pokazuje złożoność irańskiej sytuacji.
Co ma wspólnego ta dziewczyna z brodatym panem, na którego głosowała?

I jeszcze usprawiedliwienie - pozwoliłam sobie wykorzystać wspomniany komentarz jako pretekst. Zjawisko jest szersze. Wielką dyskusję wywołało ostatnio wykorzystanie w tytule konferencji naukowej cytatu "Kupując kebaba osiedlasz Araba". Bo niepoprawne politycznie. Martwię się, że coraz gorzej dla faktów, jeśli nie mieszczą się w z góry przyjętych założeniach. A rozumiem swój zawód jako gromadzenie i analizowanie faktów, z których dopiero można wysnuć interpretację. Dlatego jeszcze raz zastrzegłam, że ten blog ma zapewniać różne widoki, przez różne okna a nie - odgórną panoramę. Tej ostatniej jest już pod dostatkiem w mediach.